Menu

Jacek Zięba

blog

Dania – zapiski #1

Po dwóch tygodniach spędzonych w duńskim Kolding mogę napisać już kilka słów dotyczących celu mojego przyjazdu do tego miejsca, pierwszych wrażeń oraz odczuć związanych z nową rzeczywistością, w której się znalazłem. Nie wiem czy cykl „zapiski” będzie pojawiał się regularnie, ale mam nadzieję, że okaże się fajną dokumentację mojego wyjazdu. Przynajmniej z mojej perspektywy.

Już na wstępie zaznaczę, że staram się regularnie wrzucać zdjęcia z Danii na na Instagram Stories. Muszę się też zmobilizować i częściej udostępniać krótkie wpisy na Facebooku. Dlatego już teraz zapraszam Was do jednego i drugiego serwisu obiecując brak spamu.

Dlaczego tu jestem?

W wakacje na mojej uczelni pojawiła się możliwość wyjazdu w ramach programu Erasmus+ na jedną z zagranicznych uczelni. Jako że studiuję zaocznie początkowo nawet nie zastanawiałem się nad tego typu projektem, ale po kilku dniach doszedłem do wniosku, że prawdopodobnie to dla mnie ostatnia okazja w życiu aby postudiować za granicą – poznać ludzi, poprawić angielski, zobaczyć jak wygląda studiowanie poza Polską.

Wśród kilku dostępnych uczelni tylko jedna oferowała kierunek zbliżony do tego, który studiuję w Gdańsku – Grafikę Komputerową i Multimedia. Wysłałem więc maila do International Business Academy w Kolding i dowiedziałem się, że zajęcia dla studiujących Multimedia Design and Communication odbywają się tylko cztery razy w tygodniu i nie trwają dłużej niż do 15:00 (a czasami i do 12:oo). Uznałem, że będę w stanie pogodzić studia dzienne z pracą.

Niebo nad północnymi Niemcami

Niebo nad północnymi Niemcami

Przygotowania

Po zapisaniu się do programu Erasmus+ przeszedłem test z angielskiego (pisemny i ustny), który wypadł bardzo dobrze. Udało mi się zakwalifikować i po kilku tygodniach oczekiwania (o duńskim poziomie organizacji jeszcze napiszę) otrzymałem potwierdzenie od IBA. Pozostało tylko zatroszczyć się o kilka dokumentów, załatwić ubezpieczenie, założyć konto w Euro, zrobić zdjęcia… no i zdać wszystkie egzaminy w Polsce przed terminem, gdyż sesja zazębiała się z terminem wyjazdu.

Unia Europejska przyznała mi 2500 euro stypendium. Brzmi fajnie, ale w rzeczywistości daleko tym funduszom do „wyrównania cen między krajami” – taki jest w teorii ich cel. Przed wyjazdem na moje konto przelano 75% tej kwoty; resztę dostanę dopiero po powrocie do Polski w lipcu. Niestety w Danii obowiązują dwie mało przyjemne zasady dotyczące wynajmu mieszkań – trzymiesięczna kaucja i brak mebli na wyposażeniu. W praktyce kwotę którą otrzymałem musiałem przeznaczyć na bilet lotniczy do Billund, kaucję, pierwszy czynsz oraz zakup krzesła, biurka, łóżka z materacem i szafki. No, starczyło jeszcze na duńskie maślane ciasteczko.

Jezioro Slotssøen

Jezioro Slotssøen

Pierwsze dni

O dodatkowych aspektach mieszkania w Kolding, cenach, studiowaniu, ludziach itd. będę pisał w osobnym wpisie. Ostatni fragment tego tekstu poświęcę jednak pierwszym wrażeniom, a te są w ogromnej mierze pozytywne.

Przed przyjazdem do Danii miałem jedynie pewne wyobrażenie na temat tego kraju. Nigdy wcześniej tutaj nie byłem (jedynie jako dziecko na Bornholmie). Na słowo Dania na myśl przychodziły klocki LEGO, wyspy, brak gór, maślane ciasteczka, Mads Mikkelsen, piłka ręczna, Nicklas Bendtner, Hans Christian Andersen, pierwsze miejsce w rankingu najszczęśliwszych społeczeństw, wysokie ceny, paskudne piwo Carlsberg i filozofia Hygge. Aha, no i oczywiście fakt, że po sześciu godzinach od wypowiedzenia im wojny przez III Rzeszę poddali się dzwoniąc do Hitlera przez telefon.

W praktyce Dania okazała się ciekawa i daleka od moich wyobrażeń. Niestety wysokie ceny i paskudne piwa okazały się znajdować odbicie w rzeczywistości, ale nastawienie ludzi oraz poziom nauczania przerosły moje pozytywne oczekiwania. Mimo nieciekawej pogody oraz batonów kosztujących 8 złotych nie mogę żałować przyjazdu do Kolding. Przynajmniej na razie!

Uliczki w Kolding

Uliczki w Kolding

  • Marcin Rakoczy

    tylko dałeś smaka na kolejne odcinki, pls o więcej !!!

    • Dzięki za komentarz 🙂 Mam nadzieję, że w ciągu 1-2 tygodni napiszę więcej 🙂