Menu

Jacek Zięba

blog

Jak wyłapać literówki

Literówki to dla Wielu z nas norma w czasie pracy z tekstem, a popularność ekranów dotykowych i automatycznych podpowiedzi sprawiła, że robimy ich więcej, niż jeszcze dekadę temu. Wiadomości, maile, CV oraz artykuły przepełnione błędami tego typu są nie tylko nieprofesjonalne, ale dają też pod wątpliwość nasze umiejętności pracy z tekstem.

W czasie czterech lat pracy jako dziennikarz, a potem copywriter, starałem się znaleźć skuteczne sposoby radzenia sobie z literówkami. Oczywiście nadal zdarza mi się je popełniać, ale wynika to zazwyczaj z niedbalstwa lub pośpiechu. Mogę się w pewnych sytuacjach tego dopuścić – na przykład konwersując ze znajomymi czy też notując dla siebie. Poniżej znajdziecie kilka praktyk, które nie dadzą Wam stuprocentowej skuteczności walki z błędami, ale na pewno okażą się pomocne.

Zrób sobie przerwę

Po napisaniu tekstu odejdź od komputera i zrób sobie krótką przerwę. Napij się kawy, poćwicz, przejdź się po biurze. Nasz umysł przyzwyczaja się do tego, nad czym pracowaliśmy, przez co w trakcie procesu sprawdzania automatycznie uzupełnia luki w tekście. Ten mechanizm dobrze prezentuje poniższy przykład.

Czatyąjc ten tsket łwtao zyuważać, że coś jset z nim nie tak, ale zasdsniaco pzrywzyzcajnei do ocbwainia z jyęzikekm nie mamy pbromleu w ropzoznianu wękizsśoci wryzóaw. 

Do odczytania tekstu wystarczy, aby pierwsza i ostatnia litera były takie same. Pozostałe mogą znajdować się w dowolnej kolejności ułożone między nimi. Chwila odpoczynku pomoże nam w skupieniu się i wyłapaniu literówek.

Zmień środowisko pracy

Na podobnej zasadzie, jak tej opisanej wyżej, działa nasze przyzwyczajenie do fontu, którego używamy i interfejsu aplikacji, z której korzystamy. Skopiujmy tekst do innego edytora – nawet prostego notatnika – albo zmieńmy wielkości i kroje, a nasz przyzwyczajony do graficznej reprezentacji tekstu umysł będzie musiał bardziej skupić się na sprawdzaniu, a mniej sobie dopowiadać. Spędzone nad tekstem minuty, a nawet godziny sprawiają, że jesteśmy na tyle dobrze zapoznani z treścią, że z racji wrodzonego lenistwa dopowiadamy sobie poszczególne wyrazy. Mamy bowiem zgubną pewność, że znajdują się tam, a nie gdzie indziej i zostały zapisane w poprawny sposób.

Postaw na inne zmysły

Większość ludzi to wzrokowcy, ale to nie reguła. Dlatego też wykorzystanie innych zmysłów w czasie sprawdzania tekstu może przynieść nam najlepsze rezultaty. Świetnym rozwiązaniem jest więc czytanie tekstu na głos… ale lepiej, abyśmy nie robili tego sami, a wykorzystali odpowiednie oprogramowanie. Systemy iOS oraz macOS mają zaimplementowane narzędzie VoiceOver do wygłaszania tekstu, także po polsku. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, abyśmy skorzystali z innego rozwiązania, jak chociażby Google Translate albo Ivony. Załóżmy słuchawki, zamknijmy oczy, a po chwili usłyszymy wszystkie literówki i dodatkowo zapoznamy się z ogólnym brzmieniem tekstu. Pozwoli nam to ocenić między innymi jego przystępność i stylistykę.

Wykorzystaj człowieka

Największą uwagę przykładamy do tekstu, którego nie pisaliśmy. To właśnie wtedy skupiamy się na każdej literze i z dużą łatwością zauważamy błędy. Oczywiście sięganie po usługi korektorskie w przypadku maili czy wpisów blogowych mija się z celem. W przypadku poważniejszych artykułów może być to jednak uzasadnione. Niewykluczone, że znajdziemy też znajomego albo współpracownika, który pomoże nam w tym zadaniu. Wzajemne sprawdzanie sobie maili oraz artykułów może okazać się świetnym rozwiązaniem do zwiększenia jakości tekstów w całym zespole i nie mam na myśli wyłącznie literówek.